poniedziałek, 7 grudnia 2009

Rozdział I: Począczątki są przeważnie trudne....



Była ósma rano, kiedy budzik na biurku zaczą głośno dzwonić. Dziewczyna obudziła się i przeciągnęła leniwie. Dziś miała jeden z ważniejszych treningów, czasu na przygotowanie się do wyścigu było coraz mniej. Jak zwykle przed wyjazdem na tor była podniecona tym co może się tam wydażyć. Każda lekcja, każde okrążenie było dla niej pouczające, pozwalało doskonalić swoje umiejętności. Wstała z łóżka, wyłączając alarm i przebrała się w swój czarny strój wyścigowy. Prosto z domu wbiegła do garażu dbając by pomimo wczesnej godziny jej nie zauważono. Wsiadła na swój motor i założyła kask. Nie chciała zostać rozpoznana. Wyjechała tylnym wyjściem. Zmierzała właśnie w kierunku toru wyścigowego, na którym ćwiczyła, gdy na pustej i rzadko uczęszczanej drodze zobaczyła wóz swojej mistrzyni. Zajechała jej drogę, na co Kurenai zatrąbiła wyrażając swą dezaprobatę w stosunku do czynów uczennicy oraz dając jej znać, że ją widzi. Obie panie ostro skręciły na tor, po czym zatrzymały się tuż obok siebie. Brama za nimi zdążyła się już zamknąć cicho skrzypiąc. Hinata zdjeła kask i zsiadła z motoru. Otworzyły się drzwi od strony pasażera w samochodzie jej nauczycielki. „Dziwne... Kurenai nigdy nie przywoziła gości.”
 

- Dzień dobry!-zawołała z entuzjazmem.
- Dzień dobry, Hinata. Proszę, poznaj swojego nowego mechanika oraz instruktora. To jest Shikamaru. - Przywitała sie, po czym wskazała na chłopaka, który właśnie wysiadł z samochodu. Miał na sobie zielony strój mechanika oraz półdługie włosy, związane u czubka głowy w kucyk. Dziewczyna spojrzała najpierw na niego, po czym na Kurenai. Nim zdążyła zadać pytanie, ta już na nie odpowiadała.
- Widzisz... ja i Asuma, spodziewamy się dziecka. Dlatego rozumiesz czemu nie mogę cię dalej szkolić. Asumę chcę z tego wyciągnąć dla dobra dziecka. Może kiedyś jeszcze do tego wrócimy, a wtedy to ty zostaniesz nauczycielką. - Uśmiechneła się wsiadając z powrotem do auta i nim drzwi trzasnęły rzuciła do Shikamaru. - Życzę powodzenia. - I zniknęła we wnętrzu samochodu, który po chwili wyjechał za zamykającą się już bramę.

- Ehh, to takie kłopotliwe... Nazywam się Shikamaru Nara. Jestem mechanikiem i trenerem. – powiedział miłym głosem wyciągając rękę w jej strone.
- Hinata Hyuuga. Biorę udział we wszelakich wyścigach.- odzwajemniła gest uśmiechając się.
- Moge zobaczyć twoje pojazdy?
- Jasne, chodź za mną – poprowadziła go do garażu lekko się rumieniąc.. Zapaliła światła, a im oczom ukazał się przestronny szary garaż z trzema błyszącymi samochodami poustawianymi na przemian z trzema motorami.
- To są moje cudeńka. Jeszcze mnie nie zawiodły odkąd mistrz Asuma o nie dbał. - powiedziała uśmiechając się lekko. Szanowała swego dawnego mechanika i naprawdę dużo mu zawdzięczała. Był dobry w swym fachu, robił to z sercem, ona to ceniła. Pewnie dlatego uznawała go również za przyjaciela.
- Widać, że są w dobrym stanie. Teraz czas sprawdzić ciebie. - Powiedziawszy to, obszedł ją kilka razy w koło mrucząc coś pod nosem, poczym rzucił jej kluczyki do jednego z wozów. Dziewczyna zrozumiawszy aluzję, wsiadła za kierownicę i ruszyła prosto na tor by ustawić się na lini startu.


Wystartowała z donośnym piskiem opon na wcześniej umówiony znak dźwiękowy. W zaledwie cztery i pół sekundy rospędziła się do setki. Po chwili mknęła już dwieście piećdziesiąt na godzinę. Bardzo sprawnie pokonywała wijące się niczym węże, zakręty toru. Po jednym pełnym okrążeniu zwalniając, zjechała do boksu.
- Czas jest nie zły, ale dobrze by było go poprawić.- powiedział z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Specjalnie jeżdżę trochę słabiej. Zawsze jest ryzyko, że ktoś nas obserwuje - powiedziała wysiadając z samochodu. Czarne BMW znów stało na swoim miejscu.
- Również styl jazdy można troszkę dopracować jeśli chodzi o wejścia w zakręty... ale to chyba z przyzwyczajenia od motorów... Pokaż, co potrafisz zrobić z tym cudem - powiedział wskazując na Honde stojącą za jego plecami.
- Tak mistrzu.
- Tylko nie mistrzu. Jesteśmy z tego samego rocznika... Tylko że ja z początku, a ty z końca roku.
- Dobrze. Może być senpai? –spytała z cwanym uśmieszkiem.
- Heh, zawsze taka grzeczna? –Uśmiechną się już szeroko.
- Prawie. Tylko nie na torze. - Diewczyna wsiadła na motor. Słychać było tylko pisk opon gdy ruszyła. Shikamaru musiał podtwierdzić, że była dobra i to bardzo. Nawet zastanawiał się czy nie zaproponować jej udziałów w TYCH wyścigach jednak szybko wybił to sobie z głowy.


***


- I co sądzisz, senpai? – spytała, zsiadając z motoru.
- Jesteś naprawdę dobra... Jutro wyścig. Jeśli masz ochotę, może byś wpadła do mnie? Porozmawialibyśmy o taktyce. Może wyciągniesz z tego jakieś przydatne informacje.-Powiedział mając nadzieję, że ta się zgodzi.
Dziewczyna zarumieniła się, ale skinięciem głowy dała znak, że się zgadza. Podała chłopakowi jeden kask, sama założyła drugi i kazała mu mocno się złapać. Po chwili mknęli jej śliczną Yamahą po z lekka zatłoczonej tokijskiej drodze szybkiego ruchu. Po kilkunastu minutach jechania według wskazówek Shikamaru, zatrzymali się pod jego domem. 

Gdy Hinata parkowała na podjeździe ten ruszył już do drzwi. Dziewczyna dogoniła go, w chwili gdy otwierał je, wpuszczając ją do środka. Hinata znalazła sie w dużym, przestronnym holu.
-Zdejmij buty i wejdź do salonu, to te drugie drzwi na lewo. Ja tylko przyniosę coś do picia i już tam będę.-powiedział samemu wybierając pierwsze drzwi z lewej, najprawdopodobniej kuchenne w mniemaniu dziewczyny.
Dziewczyna ruszyła we wskazanym kierunku. Gdy weszła do pomieszczenia tym, co rzucało sie najbardziej w oczy, było duże okno wychodzące na ogród. Hinata stanęła przed nim obserwując krążące w powietrzu płatki wiśni.
- Ładny widok, czyż nie? - Ciemnowłosa aż podskoczyła, nieusłyszała gdy chłopak wszedł. - Proszę, usiadź. - Wskazał jeden z dwóch foteli przy stoliku, na którym stała już gorąca herbata.
- Dziękuję - Dziewczyna usiadła i wzięła filiżankę do rąk.
- Hinata, powiedz, dlaczego zaczęłaś jeździć? – spytał zaciekawiony.
- Widzisz senpai, w akademii był pewien chłopak. On starsznie się tym interesował. Podobał mi się. Chciałam mu zainponować. A potem mnie to wciągło. Do dziś pamiętam, że trzymał się z naszym błaznem klasowym... takim jednym blondynem, trochę bardziej opanowanym, ale równie głośnym co blondyn, szatynem i kruczoczarnym, spokojnym chłopakiem. Jego samego zbytnio nie pamiętam, ale moje serce nadal za nim tęskni.
Shikamaru zmarszył brwi.
- Powiedz, do jakiej akademii chodziłaś?
- Miała taką nie dzisiejszą nazwę ,,Akademia Ninja”, taak.
Chłopak zamrugał pare razy. Nie to nie może być ta cicha i spokojna dziewczynka, jako jedyna nie kochająca się w naszym Sasuke
- Mogłabyś zdjąć okulary? Tu słońce nie świeci ani wiatr nie wieje.-powiedział patrząc z rozbawieniem na okulary przeciw słoneczne z którymi dziewczyna się nie rozstawała.
- Tak. Przeprszam, nie wszyscy przywykli do moich oczu - To powiedziawszy zdjęła okulary ukazując swoje perłowo-białe tęczówki bez źrenic.
Te oczy! To napewno ona. Jak mógłbym o nich zapomnieć!
- Ja równiez chodziłem do tej akademii. Moim wychowawcą był Iruka. Zresztą teraz to mój przyjaciel.
- Ale to by znaczyło, że byliśmy razem w klasie!
- Tak. Najwyraźniej. Ty zawsze trzymałaś się z boku, prawda Hinata? Ja natomiast chodziłem w towarzystwie trzech najlepszych kumpli. Blondyna - Naruto, szatyna - Kiby oraz Sasuke, który był dość zimny.
-W...Więc... ? - Hinata zapłoneła rumieńcem. Zrozumiała, że właśnie siedzi naprzeciw chłopaka, w którym się kochała, i być może kocha nadal lecz o tym nie wie.
Shikamaru lekko uśmiechnął się jak zwykł robić, gdy był zmieszany i zmienił temat.
- Więc powiedz mi jakiej taktyki używałaś z Kurenai?
- No więc... - Narada trwała kilka godzin.

Pod wieczór Hinata stwierdziła, że powinna już iść położyć się przed pierwszym w tym sezonie wyścigiem i wyszła żegnając się z nowym, a jednak starym przyjacielem. Kilka chwil po jej wyjściu Shikamaru dostał tajemniczy telefon i sam również wyszedł z domu.




Następnego dnia Hinata była w świetnej formie. Już po pierwszym okrążeniu wysunęła się na prowadzenie, które straciła tylko raz, szybko jednak je odzyskując. Będąc już na dziesiątym okrążeniu z toru wypadły dwa auta. Pięć okrążeń później wiadomo było, kto wygrał. Hinata zadowolona z wyniku zjechała do boksu.
- No, no nie było źle, ale mogło być lepiej.
- Jak mawiała Kurenai: Nigdy nie odkrywaj swoich kart przed przeciwnikami i zawsze miej jakiegoś asa w rękawie.-Powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha.
- Zgadzam się - powiedział prowadząc dziewczynę na podium. Po chwili wraz z innymi trenerami został oblany szampanem.
- No to stawiam kolację za tak dobry wynik w pierwszym wyścigu.-Zaproponował cicho jednak nie na tyle by dziewczyna tego nie usłyszała.
-Dziękuję, z chęcią - odpowiedziała. W tym momencie przerwał im dźwięk telefonu. Nie jednego, a dwóch.
-Słucham?- odezwali się równocześnie.



6 komentarzy:

  1. Więc. Widzę, że od ostatniego bloga się o wiele poprawiłaś. Nie wiem, czy wtedy nie chciało Ci się pisać, czy może pisałaś wszystko na szybko by przekazać czytelnikom "treść" na swój sposób, czy cokolwiek. Ale jednak widzę, że naprawdę twoja stylistyka i ortografia się poprawiła, chociaż zdarzyły sie niedociągnięcia i błędy. Nie przepadam za zbytnio zmienionym charakterem Hinaty i za tego typu opowiadanikami. Po prostu wolę inne romanse, o wiele bardziej romantyczne, chociaż ten jest dosyć uroczy. I mam propozycję byś lepiej założyła bloga na onecie. Według mnie na oncecie zdobędziesz więcej czytelników, a po za tym onet jest bardziej popularny i moim skromnym zdaniem lepszy. Nie mogę się doczekć newsa. pozdrawiam.! ; ***

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc. Widzę, że od ostatniego bloga się o wiele poprawiłaś. Nie wiem, czy wtedy nie chciało Ci się pisać, czy może pisałaś wszystko na szybko by przekazać czytelnikom "treść" na swój sposób, czy cokolwiek. Ale jednak widzę, że naprawdę twoja stylistyka i ortografia się poprawiła, chociaż zdarzyły sie niedociągnięcia i błędy. Nie przepadam za zbytnio zmienionym charakterem Hinaty i za tego typu opowiadanikami. Po prostu wolę inne romanse, o wiele bardziej romantyczne, chociaż ten jest dosyć uroczy. I mam propozycję byś lepiej założyła bloga na onecie. Według mnie na oncecie zdobędziesz więcej czytelników, a po za tym onet jest bardziej popularny i moim skromnym zdaniem lepszy. Nie mogę się doczekć newsa. pozdrawiam.! ; ***

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroczo i wgl bardzo super. xDDD czkeam na newsa

    OdpowiedzUsuń
  4. piknie, piknie. Dawaj nowa notkeee .!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nudnooo mi. zawsze ci daje tylke komentazry. zauwaylas.?xd jak ni na sasuhina to tuuu ; d

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż.... Cudownie się zaczyna ; ] Spoko, że chodził w towarzystwie Kiby, Naruto i Sasuke ; D Niezłe zdanie ma o Sasuke ;} Ahhh szampan, szampan .. cudownieeee, zwycięstwoooo *-* Tylko mogłaś bardziej pisać w sensie co robiła na drugi dzień zaraz jak wstała itd. ; ) Bo wciąga :) Tylko mogło być dłuższeee :* Pozdrawiam : D

    OdpowiedzUsuń