Dziewczyna wraz z przyjaciółmi siedziała w restauracji. W jej torebce nadal leżał list od przyjaciela Naruto. Zbliżała się dwudziestadruga a ona nadal nie wiedziała jak wymknąć się tak by Shikamaru nie wiedział co planuje.
-Już późno... Shikamaru idź już na góre.... Ja zaraz przyjde tylko odprowadzę Hinate do auta. A Ty masz jeszcze kilka spraw do omówienia z Kakashi’m...
-No... Dobrze, Hinata widzimy sie jutro na treningu.
-Zgoda. To dobranoc Shikamaru.- uśmiechneła się i ruszyła za Naruto. Gdy zostali sami w drodze na parking rzuciła mu krótkie „dziękuje” na co ten posłał jej ciepły uśmiech.
-Już późno... Shikamaru idź już na góre.... Ja zaraz przyjde tylko odprowadzę Hinate do auta. A Ty masz jeszcze kilka spraw do omówienia z Kakashi’m...
-No... Dobrze, Hinata widzimy sie jutro na treningu.
-Zgoda. To dobranoc Shikamaru.- uśmiechneła się i ruszyła za Naruto. Gdy zostali sami w drodze na parking rzuciła mu krótkie „dziękuje” na co ten posłał jej ciepły uśmiech.
Wsiedli do jej auta i podjechali pod główne wejście. Była za pięć dwudziestadruga. Inne czarne BMW stało po drugiej stronie ulicy na miejscu parkingowym. Nagle zabłysły refrektory i wśród ciszy dało się słyszeć miarową prace dwóch takich samych silników. Ów kierowca podjechał i ustawił się tuż obok Hinaty. Oboje spuścili szyby w swoich samochodach, perłowym oczom dziewczyny ukazał się czarne jak smoła oczy i włosy chłopaka idealnie kontrastujące z alabastrowym odcieniem jego cery. Naruto siedzący obok dziewczyny posłał chłopakowi pełne zaufania spojżenie i natychmiast dorwał się do klawiatóry swojego telefonu wysiadając z samochodu Hinaty. Napisał krótkiego sms’a przyjacielowi „Uważaj na nią” Tak brzmiała jego treść. Młodzieniec o czarnych oczach skiną mu głową na znak, że rozumie, tuż po odczytaniu sms’a. Naruto spojżał na zegarek. Wybiła dwudziestadruga. Uniósł rękę i pochwili opuścił ją w dół dając im znak by wystartowali.
Dwa silniki zawarczały w tym samym momencie, zapiszczały opony i czarne BMW znikały już z oczu blondyna.
- Ehh... Shika się wkurzy jak się dowie... A w końcu się dowie... – powiedział do siebie znikając w drzwiach hotelu.
Dwa silniki zawarczały w tym samym momencie, zapiszczały opony i czarne BMW znikały już z oczu blondyna.
- Ehh... Shika się wkurzy jak się dowie... A w końcu się dowie... – powiedział do siebie znikając w drzwiach hotelu.
W tym czasie zarówno chłopak jak i dziewczyna nie chcieli odpuścić. Tak jak przewidywała trasa na pierwszym skrzyżowaniu skręcili w wąską jednostronną uliczkę. Na szczęście dla Hinaty ten skręt był lepszy dla niej niż jej przeciwnika. Gdy mineli kolejne skrzyżowanie, tym razem ze światłami, które oboje przejechali na czerwonym, znaleźli się na dwupasmówce. Sasuke, bo tak nazywał się ów przeciwnik, szybko to wykorzystał by zrównać się z dziewczyną. Do nastepnego skrętu ustawiony był po jego wewnętrznej więc ten należał do niego. Wysunął się na prowadzenie jednak nie na długo. W czasie gdy on przejeżdżał przez skrzyżowanie skręcając w prawo, Hinata skróciła sobie drogę przejeżdżając przez stację bęzynową umieszczoną na rogu ulic po ich prawej stronie. Dziewczyna zrównała swoją Beemke z jego a on opuścił szybe, widząc to zrobiła to samo.
- To było nie fair! – Wykrzyknął.
Dziewczyna pomachała kartką w górze.
- Żadnych zasad pamiętasz? – Uśmiechneła się do niego. Nastepnie przydepneła pedał gazu. Mijali kolejne kamieniczki i domy. Widoki zmieniały się bardzo szybko. Raz prowadził Sasuke czasem to dziewczyna go wyprzedzała. W końcu oboje ujżeli mete. Stał tam Naruto i jeszcze jeden chłopak z białym psem. Hinata przyśpieszyła. To samo zrobił Sasuke. Wpadli na metę równocześnie, oboje też zaczeli ostro hamować by na końcu użyć hamulca ręcznego do obrucenia samochodu o 180 stopni i zatrzymania się.
- No brawo! – Zawołał Naruto.
- Sasuke, musisz przyznać, że ta laska jest piekielnie dobra. Jest szybsza od Suigetsu! – Powiedział drugi z chłopaków z uśmiechem na ustach. – Jest praktycznie tak dobra Juugo. Szkoda, że już odpadł z wyścigów.
- To było nie fair! – Wykrzyknął.
Dziewczyna pomachała kartką w górze.
- Żadnych zasad pamiętasz? – Uśmiechneła się do niego. Nastepnie przydepneła pedał gazu. Mijali kolejne kamieniczki i domy. Widoki zmieniały się bardzo szybko. Raz prowadził Sasuke czasem to dziewczyna go wyprzedzała. W końcu oboje ujżeli mete. Stał tam Naruto i jeszcze jeden chłopak z białym psem. Hinata przyśpieszyła. To samo zrobił Sasuke. Wpadli na metę równocześnie, oboje też zaczeli ostro hamować by na końcu użyć hamulca ręcznego do obrucenia samochodu o 180 stopni i zatrzymania się.
- No brawo! – Zawołał Naruto.
- Sasuke, musisz przyznać, że ta laska jest piekielnie dobra. Jest szybsza od Suigetsu! – Powiedział drugi z chłopaków z uśmiechem na ustach. – Jest praktycznie tak dobra Juugo. Szkoda, że już odpadł z wyścigów.
- Tak... Po tamtym wypadku już nie jeździ.
- Dziwisz się? Po tym jak zapaliło mu się auto?
- Witajcie panowie. – Hinata włączyła się do rozmowy.
- TE OCZY! – Wykrzyczał właściciel psa.
- Właśnie Naruto... Możesz nam to wytłumaczyć? – Poprosił przyjaciela Sasuke podczas gdy dziewczyna witała się z wielkim białym psem.
- Pamiętam Cię jak byłeś taki malutki Akamaru... – Mrukneła pod nosem na co pies polizał ją.
- TE OCZY! – Wykrzyczał właściciel psa.
- Właśnie Naruto... Możesz nam to wytłumaczyć? – Poprosił przyjaciela Sasuke podczas gdy dziewczyna witała się z wielkim białym psem.
- Pamiętam Cię jak byłeś taki malutki Akamaru... – Mrukneła pod nosem na co pies polizał ją.
- Panowie... Przedstawiam wam Hyuugę Hinatę.
- CO? – Obaj zrobili wielkie oczy.
- Dawno się nie widzieliśmy, prawda Uchiha Sasuke? Inuzuka Kiba? – Spytała z uśmiechem opierając się o maskę swojego samochodu.
- Dawno się nie widzieliśmy, prawda Uchiha Sasuke? Inuzuka Kiba? – Spytała z uśmiechem opierając się o maskę swojego samochodu.
- Hinata! – Brunet rzucił się na dawną koleżankę.
- Może udamy się do hotelu to obgadać? – Spytał niebieskooki.
- Mój dom jest bliżej. – Hinata i Sasuke zabrzmieli jak naprawdę śliczny churek.
- To może... Najpierw Odwieziemy auto Hinaty do jej garażu a następnie udamy się do domu Sasuke?
- Mój dom jest bliżej. – Hinata i Sasuke zabrzmieli jak naprawdę śliczny churek.
- To może... Najpierw Odwieziemy auto Hinaty do jej garażu a następnie udamy się do domu Sasuke?
- Zgoda. – Przyjaciele po chwili wsiadali do samochodów. Kiba jechał z Sasuke za Hinatą i Naruto. Hinata guzikiem na pilocie otworzyła bramę oraz garaż po czym zaparkowała w nim swoje BMW. Wraz z Naruto wyszła przed dom i już miała usiąść wraz z nim na tylnych siedzeniach BMW należącego do Sasuke, gdy jego właściciel potraktował kumpla, który siedział obok, z łokcia tak, że biedny Kiba wysiadł z auta.
- Proszę, usiądź z przodu. – Powiedział otwierając drzwi przed Hinatą, poczym znikną w drzwiach za blondwłosym przyjacielem. Dziewczyna uśmiechneła się delikatnie i usiadła na przednim siedzeniu. Żeczywiście nie jechali zbyt daleko.
Pare dzielnic dalej, czerwone, sportowe Ferrari właśnie ruszało z pod domu jednorodzinnego w strone Shinjuku.
Czarne BMW serii 5 zaparkowało na podjeździe ogromnej willi. Po chwili z jego wnętrza wyszły cztery, ubrane na czarno, osoby. Chłopak który ich prowadził otworzył drzwi i wpuścił do środka, wchodząc ostatni.
- Zapraszam do salonu. – Powiedział to prowadząc ich ku wielkim rozsuwanym drzwią.
- Widzę, że nigdy się nie przeprowadziłeś Sasuke-san.
- A ty jednak tak co Hinata? – Odpowiedział gospodarz.
- Miałam dość. Po śmierci matki w wypadku samochodowym, ojciec nie pozwalał mi jeździć jako rajdowiec.
- To zrozumiałe. – Odpowiedział Kiba.
- To może herbatę? – Spytał Sasuke ruszając w stronę kuchni.
- Chętnie. – Odpowiedzieli chórem.
Sasuke wyszedł do kuchni. Chłopcy śmiali się i wydurniali. Hinata wstała i ruszyła za gospodarzem.
- Może Ci pomóc? – Spytała wchodząc do pomieszczenia.
- Nie dziękuję... Nie musisz. Jesteś gościem.
- No to w takim razie Ci pomogę. – Uśmiechneła się delikatnie rozglądając po pomieszczeniu. Ściany były z ciepłego drewna. Po środku stał stół z tego samego ciemnego drewna i sześć krzeseł. Z sufitu zwisała lampa z beżowym abażurem. Półki również były z drewna, które wyglądało na wiśniowe. Ich blaty były z ciemnego marmuru, ponad nimi widać było ich wiszące odpowiedniki. Kuchnia była naprawde olbrzymia, a jej okna wychodziły na wspaniały ogród z basenem.
- Ładnie tutaj. Więc gdzie herbata?
- Dziękuję. Na górnej półce po twojej prawej. – Westchnął Sasuke, pozwalając koleżance by zaparzyła herbatę. W momęcie w którym chciał wyciągnąć ciasteczka z kredensu poniżej w salonie rozległ się krzyk wołający ich oboje. Sasuke westchnął poraz kolejny i wyciągnął ciastka, wysypując je na talerz.
- Idź, jak tylko herbata się zaparzy to ją przyniosę. – Zapewniła go białooka, praktycznie wyrzucając za drzwi. Sasuke wszedł do pokoju. Zaczeli rozmawiać o sprawach błachych lecz szybko przeszli na temat wieczornego wyścigu.
Pare dzielnic dalej, czerwone, sportowe Ferrari właśnie ruszało z pod domu jednorodzinnego w strone Shinjuku.
Czarne BMW serii 5 zaparkowało na podjeździe ogromnej willi. Po chwili z jego wnętrza wyszły cztery, ubrane na czarno, osoby. Chłopak który ich prowadził otworzył drzwi i wpuścił do środka, wchodząc ostatni.
- Zapraszam do salonu. – Powiedział to prowadząc ich ku wielkim rozsuwanym drzwią.
- Widzę, że nigdy się nie przeprowadziłeś Sasuke-san.
- A ty jednak tak co Hinata? – Odpowiedział gospodarz.
- Miałam dość. Po śmierci matki w wypadku samochodowym, ojciec nie pozwalał mi jeździć jako rajdowiec.
- To zrozumiałe. – Odpowiedział Kiba.
- To może herbatę? – Spytał Sasuke ruszając w stronę kuchni.
- Chętnie. – Odpowiedzieli chórem.
Sasuke wyszedł do kuchni. Chłopcy śmiali się i wydurniali. Hinata wstała i ruszyła za gospodarzem.
- Może Ci pomóc? – Spytała wchodząc do pomieszczenia.
- Nie dziękuję... Nie musisz. Jesteś gościem.
- No to w takim razie Ci pomogę. – Uśmiechneła się delikatnie rozglądając po pomieszczeniu. Ściany były z ciepłego drewna. Po środku stał stół z tego samego ciemnego drewna i sześć krzeseł. Z sufitu zwisała lampa z beżowym abażurem. Półki również były z drewna, które wyglądało na wiśniowe. Ich blaty były z ciemnego marmuru, ponad nimi widać było ich wiszące odpowiedniki. Kuchnia była naprawde olbrzymia, a jej okna wychodziły na wspaniały ogród z basenem.
- Ładnie tutaj. Więc gdzie herbata?
- Dziękuję. Na górnej półce po twojej prawej. – Westchnął Sasuke, pozwalając koleżance by zaparzyła herbatę. W momęcie w którym chciał wyciągnąć ciasteczka z kredensu poniżej w salonie rozległ się krzyk wołający ich oboje. Sasuke westchnął poraz kolejny i wyciągnął ciastka, wysypując je na talerz.
- Idź, jak tylko herbata się zaparzy to ją przyniosę. – Zapewniła go białooka, praktycznie wyrzucając za drzwi. Sasuke wszedł do pokoju. Zaczeli rozmawiać o sprawach błachych lecz szybko przeszli na temat wieczornego wyścigu.
- Widziałeś jak Cie wystrychneła na dudka prawda?
- Tak. Ale nie bała się przejechać na czerwonym.
- To diabeł nie kobieta. – Zaśmiał się Kiba.
Czerwone Ferrari zaparkowało przed jasną willą. Po chwili jego właściciel otwierał drzwi za pomocą klucza i ruszył w stronę salonu. Usłyszał cichy śmiech. Gdy doszedł do drzwi słyszał już skrawki wypowiedzi.
- Tak, tak. A te zakręty? Naprawde jest świetna. Mówie jest tak dobra jak Ty Sasuke. – Rozpoznał głos Kiby.
- No totalnie! Cały wyścig był zajebisty! – Tym razem wypowiedział się Naruto.
- O jakim wyścigu rozmawiacie panowie? – Wtrącił się otwierając drzwi salonu przyjaciela.
- Oh... O tym porannym...
- Rozumiem.
- Herbata gotowa. – Usłyszał damski głos dochodzący z kuchni.
- Sasuke od kiedy przyprowadzasz do domu kobiety? – Spojżał w strone drzwi, w których staneła granatowłosa niosąca tace z parującymi napojami. W tym momęcie i ona podniosła wzrok.
- Oh... Shikamaru-senpai!
- Hinata? Co Ty tu robisz?
- Widzisz... jak wychodziliśmy z Naruto z hotelu, to spotkałam Sasuke i Kibę... Dawno się nie widzieliśmy więc Sasuke zaprosił nas do siebie. – Skłamała dziewczyna, za co chłopcy byli jej wdzięczni.
- A więc gdzie jest Twoje auto?
- Przewidzieliśmy też coś mocniejszego niż herbata więc najpierw odwieźliśmy moje auto a następnie przyjechaliśmy tutaj.
- Rozmumiem. – Powiedział. Coś mi tu śmierdzi...
- Więc o czym rozmawialiście? – Dziewczyna zwróciła się do chłopców stawiając trzy parójące kubki na stole.
- Tak. Ale nie bała się przejechać na czerwonym.
- To diabeł nie kobieta. – Zaśmiał się Kiba.
Czerwone Ferrari zaparkowało przed jasną willą. Po chwili jego właściciel otwierał drzwi za pomocą klucza i ruszył w stronę salonu. Usłyszał cichy śmiech. Gdy doszedł do drzwi słyszał już skrawki wypowiedzi.
- Tak, tak. A te zakręty? Naprawde jest świetna. Mówie jest tak dobra jak Ty Sasuke. – Rozpoznał głos Kiby.
- No totalnie! Cały wyścig był zajebisty! – Tym razem wypowiedział się Naruto.
- O jakim wyścigu rozmawiacie panowie? – Wtrącił się otwierając drzwi salonu przyjaciela.
- Oh... O tym porannym...
- Rozumiem.
- Herbata gotowa. – Usłyszał damski głos dochodzący z kuchni.
- Sasuke od kiedy przyprowadzasz do domu kobiety? – Spojżał w strone drzwi, w których staneła granatowłosa niosąca tace z parującymi napojami. W tym momęcie i ona podniosła wzrok.
- Oh... Shikamaru-senpai!
- Hinata? Co Ty tu robisz?
- Widzisz... jak wychodziliśmy z Naruto z hotelu, to spotkałam Sasuke i Kibę... Dawno się nie widzieliśmy więc Sasuke zaprosił nas do siebie. – Skłamała dziewczyna, za co chłopcy byli jej wdzięczni.
- A więc gdzie jest Twoje auto?
- Przewidzieliśmy też coś mocniejszego niż herbata więc najpierw odwieźliśmy moje auto a następnie przyjechaliśmy tutaj.
- Rozmumiem. – Powiedział. Coś mi tu śmierdzi...
- Więc o czym rozmawialiście? – Dziewczyna zwróciła się do chłopców stawiając trzy parójące kubki na stole.
- O Twoim wyścigu.
- Aha... Shikamaru-sen...
- Aha... Shikamaru-sen...
- Wystarczy Shikamaru.
- No więc... Napijesz się herbaty? – Spytała się ruszając w kierunku kuchni.
- Z miłą chęcią. – Odpowiedział gdy dziewczyna znikneła za rogiem. Po chwili wróciła z kolejnym kubkiem i dzbankiem pełnym gorącego napoju. Nalała go Shikamaru i odstawiła dzbanek. Chwyciła swój kubek i siadając na fotelu zaczeła sączyć płyn. Zaczeli wspominać.
- Z miłą chęcią. – Odpowiedział gdy dziewczyna znikneła za rogiem. Po chwili wróciła z kolejnym kubkiem i dzbankiem pełnym gorącego napoju. Nalała go Shikamaru i odstawiła dzbanek. Chwyciła swój kubek i siadając na fotelu zaczeła sączyć płyn. Zaczeli wspominać.
W końcu, Hinata, skończywszy swoją herbatę, wstając i ogłaszając, że wróci już do domu, gdyż nie chce przeszkadzać i sprawiać problemu.
- To odwiozę Cię, Hinata. – Zaproponował czarnooki.
- Nie dziękuje, to naprawdę tylko kilka przecznic, przejdę się.
- To weź chociaż Akamaru. Sam trafi spowrotem.
- No dobrze dziękuję. – Dziewczyna ubrałą buty i wyszła wraz z psem.
- To odwiozę Cię, Hinata. – Zaproponował czarnooki.
- Nie dziękuje, to naprawdę tylko kilka przecznic, przejdę się.
- To weź chociaż Akamaru. Sam trafi spowrotem.
- No dobrze dziękuję. – Dziewczyna ubrałą buty i wyszła wraz z psem.
Spoko rozdział ;] Świetnie go wykiwała!! Tak się zastanawiałam... ona była gospodarzem czy Sasuke? :P Ojj będzie jadka pewnie Shika vs. Sasuke ; ]]
OdpowiedzUsuń